poniedziałek, 29 stycznia 2018

Baby Monster - wielorazowe saszetki na pokarm dla dzieci - recenzja


 Pewnie nie raz spotkaliście się w sklepach z różnymi produktami zapakowanymi w wygodną saszetkę.
Desery, jogurty, musy, czy chociażby czekotubki przeznaczone dla dzieci...
Wybór naprawdę jest spory, a ostatnio można też spotkać i różności dla dorosłych.


Dzieciom czasami jest obojętne co jest w środku, a interesuje ich  bardziej forma podania i już na sam widok takiego opakowania wyciągają swoje małe rączki.
Wtedy i rodzice są zadowoleni, że nie muszą wmuszać każdej łyżeczki - czy kawałka owocu.


 
Przyznam, że kupowałam dla swojej córki tak zapakowane owoce, pomimo że jeszcze samodzielnie nie je.
Z takiego opakowania wygodnie jest karmić łyżeczką.
Zresztą Natalia nie jada gotowych kaszek, więc gotuję je sama i jak nie dodaję zblendowanych owoców, to często mieszam z takim musem.
Tak jest szybciej, a ja na nadmiar czasu nie narzekam...
Mus jest też tańszy od deserku słoiczkowego, choć robiąc go w domu więcej zaoszczędzimy.
Po za tym jeśli kupujemy żywność przeznaczoną dla niemowląt to wiadomo od jakiego miesiąca można podać ją dziecku.

Jednak ostatnio miałam możliwość przetestowania saszetek Baby Monster i przy okazji uświadomiłam sobie kilka kwestii.


Chcecie dowiedzieć się więcej?
To zapraszam do dalszej części tego postu...

Jakie są wady gotowych produktów w saszetkach?

1. Pojemność.

 Co prawda moja córka ma ukończone 8 miesięcy i nawet 90g mus jej wystarczy, ale to już niekoniecznie taka waga będzie idealna dla starszego dziecka.
Dla niemowląt nie ma problemu, lecz czy 2-latek po zjedzeniu takiej porcji powie, że nie chce już więcej?
Oczywiście, możemy mu podać kolejną porcję, ale... przejdźmy do kolejnego punktu.

 

2. Cena.

Musy możemy kupić za niecałe 2 zł, lecz bywają też po 3 i nawet 4.
Jogurciki i deserki widziałam nawet do 2 zł za 100g, a czekotubki średnio kosztują od 2 do 3 zł za 50g.
Jeśli ktoś nie musi oszczędzać to nie ma problemu..., ale przeliczmy sobie ile kosztuje samodzielne wykonanie podobnego produktu...

3. Skład.

Do składu musów nie mogę się przyczepić, bo przeważnie są to same owoce.
Jednak nie raz się złapałam na tym, że nie mają zbyt wielu opcji smakowych.
Przeważnie rządzi jabłko, banan i gruszka, które wolę sama zblendować.
Co prawda można też spotkać mieszankę z morelą, truskawką, czy mango, ale i tak uważam, że to za mały wybór.
Dodatkowo jeżeli dziecko m alergię, na któryś ze składników - ten wybór drastycznie spada.
Co do jogurtów i różnych deserków...
Nie chciałabym, aby Natalka zajadała się takimi rzeczami.
Teraz nie kupuję jej nawet gotowych kaszek, bo nie mogę pojąć w jakim celu dodawany jest cukier w większości produktów dla niemowląt?

4. Opakowanie.

 Fakt, jest kolorowe i ładnie wygląda w dziecięcych rączkach, ale co z tego - jak po opróżnieniu wyląduje w koszu i... będzie rozkładało się przez dłuuugie lata.
 Teraz tak głośno o ekologii, że nawet torebki w supermarketach zdrożały, więc może warto pomyśleć o ograniczeniu produkcji odpadów?
 My z tego nie skorzystamy, ale nasze dalsze pokolenie i owszem.

I co teraz?
Mamy zrezygnować z produktów w saszetkach?


Nie!

Sądzę, że fajnym rozwiązaniem jest samodzielne przygotowanie musów lub deserków i pakowanie ich do wielorazowych saszetek.

Teraz pomyślicie, czy to się opłaca?
Zapewne każda mama mając dziecko posiada blender, więc koszt jego zakupu już odpada.
Fakt, za owoce oraz inne produkty i saszetki trzeba zapłacić...
Jednakże zapewniam, że taka inwestycja zwróci się w iście ekspresowym tempie.

Poniżej przeczytajcie o kilku zaletach takich opakowań.

1. Pojemność.

Jedna saszetka pomieści aż 170 ml, czyli prawie 2 standardowe musy lub jogurciki.

2. Różnorodność zawartości.

To my, a nie producent gotowych produktów decyduje co znajdzie się w opakowaniu.
Sami możemy wybierać spośród owoców, napełniać je warzywami, domowymi deserkami lub też obiadkami.
Mamy wielkie pole do popisu!
Znacie dziecko, które nie chciałoby spróbować tego co znajduje się w saszetce?
Chyba każde wyciąga rączki na jej sam widok.
Dlatego jeśli Wasz Szkrab nie lubi brokuła, kurczaczka czy też np. gruszki - to może warto podać go w saszetce i w taki sposób przemycić do diety Malucha?

3. Wygoda w użytkowaniu.

- Saszetki z żywnością można mrozić, a następnie całość podgrzać w kąpieli wodnej.
To też dobry pomysł na przechowywanie obiadków dla młodszych dzieci.

- Nadają się do mycia w zmywarce.

4. Opakowanie.

Saszetki są przeznaczone do wielokrotnego wykorzystania, więc po opróżnieniu od razu nie wylądują w koszu, dzięki czemu odrobinę zmniejszymy produkcję odpadów.
Po za tym nie zawierają BPA i zostały przebadane przez Sanepid, co gwarantuje bezpieczeństwo ich użytkowania.


Jakiś czas temu pokazałam Wam te saszetki na fanpage i pierwszym pytaniem było, a jak je napełnić?

 To proste!
Na dole znajduje się solidne zapięcie/suwak, więc nic nie trzeba wpychać małym otworkiem.


 I nie martwcie się, że Wasze dziecko niechcący je otworzy lub rozgniecie plecaku - albo Wy podczas spaceru w torebce, bo taką możliwość również brałam pod uwagę.


Natalia z entuzjazmem i energią miętosiła napełnioną saszetkę i nic się nie stało.
Tak samo ja wrzuciłam ją na dno mojej torebki, a zapewniam, że pomimo gabarytów jest pojemna i wiele w niej noszę - to saszetka pozostała calutka.


I na koniec...

Jestem zdecydowanie na TAK dla tych saszetek, choć przyznam, że początkowo miałam do nich obojętne odczucia, ale już po kilku dniach wzbudziły we mnie wielki entuzjazm.

- Koniec z niezbyt bogatym wyborem gotowych produktów.
Można przygotować własny miks owoców, warzywa, obiadki i przeróżne przekąski.

- Nie chcę, aby moja córka spożywała cukier ukryty w niby zdrowych kaszkach i deserkach.
Nie widzę problemu, aby jogurt naturalny zblendować z ulubionym owocem lub przygotować domowy budyń, czy zdrowszą wersję kremu czekoladowego.

Zerknijcie na moją propozycję Nutelli bananowej - klik.
Oczywiście pomijając cukier.


I co, przekonałam Was?

Dajcie znać w komentarzu co sądzicie o takim rozwiązaniu i przy okazji zerknijcie na stronę Baby Monster.
Tam też możecie nabyć te genialne (moim zdaniem) saszetki - klik.