wtorek, 31 października 2017

Soki z Tłoczni Dziadka Franka - recenzja


Ostatnio otrzymałam paczuszkę, która wyglądała naaaprawdę wyjątkowo!



W niewielkim pudełku skrywały się uroczo zapakowane buteleczki z sokami.



Soki z Tłoczni Dziadka Franka znałam już wcześniej, więc wiedziałam, że są nie tylko bardzo smaczne, ale i zdrowe.

 Dziadek Franek urodził się w roku 1881 jako najmłodszy syn właścicieli ziemskich. Swoje długie i barwne życie spędził w wielohektarowych majątkach, na pograniczu Wielkopolski i Kujaw.

Poszanowanie dla dobrodziejstw natury umacniało się w nim od dzieciństwa. Młodość upłynęła mu na doglądaniu ziem należących do rodzinnego folwarku.

Po wojnie zarządzał majątkami na ziemiach odzyskanych. Przez całe życie uwielbiał gotować i poszukiwał naturalnych smaków. Największą radość sprawiała mu obdarowywanie smakołykami z jego spiżarni ukochanych dzieci i wnuków. W końcu po wielu latach powstała Tłocznia Dziadka Franka, stworzona z pasji, miłości do bliskich oraz wiedzy jaką pozostawił po sobie. Jego dzieło kontynuuje ukochana wnuczka Zosia, która od wielu lat wykorzystuje i ulepsza receptury Dziadka Franka.


Soki o różnych smakach dostępne są w butelkach o pojemności 330 i 750 ml.
Natomiast dodatkowo sok jabłkowy produkowany jest w kartonach 3 i 5 litrowych.


Miałam okazję spróbować wszystkie dostępne smaki:


1. Jabłko


2. Jabłko-Aronia


3. Jabłko-Gruszka


4. Jabłko-Burak


Tak szczerze, to ciężko zdecydować, który smak jest moim faworytem, ponieważ wszystkie mi smakowały.
No może jabłko z aronią odrobinę się wyróżniło, bo sok był odrobinę słodko-cierpki i inny niż wszystkie.
Dla mnie przepyszny!


Tak jak wspomniałam wcześniej... soki oprócz rewelacyjnego smaku są zdrowe, gdyż nie posiadają żadnych zbędnych dodatków, cukru ani konserwantów.
To 100% soki NFC (z ang. NFC - Not From Concentrate/nie z koncentratu)
Wyprodukowane są poprzez tłoczenie surowych owoców i warzyw o najlepszej jakości.


Ja je uwielbiam i szczerze polecam!
Spróbujecie?