czwartek, 23 lutego 2017

Faworki Mamy - najlepsze na świecie (przepis z lat 80-tych lub starszy + kilka wskazówek)




 Moja mama robiła najlepsze faworki na świecie i mam nadzieję, że... jeszcze kiedyś mi takie zrobi.
Pamiętam jak z bratem wykrawaliśmy i formowaliśmy chruściki, aby potem móc nimi bezkarnie się objadać.
Wspaniałe wspomnienia..., dlatego teraz odszukałam stary przepis mamy i postanowiłam samodzielnie przygotować przepyszne faworki.
 Dzięki idealnym proporcjom składników i paru trikom (podałam je w opisie przygotowywania) zawsze wychodzą kruchutkie, delikatne i wprost rozpływają się w ustach. 
Pyyyyycha!

 500g mąki pszennej
40g masła
4 żółtka
1 jajko
1,5 łyżki śmietany
1/2 łyżeczki octu 6% lub spirytusu
Dodatkowo:
tłuszcz do głębokiego smażenia (u mnie olej rzepakowy Woj-Len)
cukier puder do posypania

Mąkę należy przesiać do dużej miski lub na stolnicę.
 Dodać żółtka, jajko, ocet/alkohol oraz śmietanę. 
Całość wyrobić na gładkie i elastyczne ciasto o konsystencji plasteliny.
Gotowe ciasto uderzać/wybijać wałkiem  z każdej ze strony - do momentu powstania pęcherzyków, a następnie bardzo cienko je rozwałkować.
(To dwie tajemnice kruchości faworków.)
Ciasto pokroić na paseczki (około 3-4 x 10-15 cm) i w każdym z nich zrobić (po środku) nacięcie, przez które należy poprzekładać końce pasków.
(Robić to partiami, a uformowane faworki przykryć ściereczką, aby nie schły, ponieważ w przeciwnym razie po usmażeniu będą twarde.)
Faworki smażyć na rozgrzanym tłuszczu przez kilka minut - do lekkiego zarumienienia się.
 Usmażone osączyć na ręczniku kuchennym i posypać cukrem pudrem.